Na tropach traditore – traduttore, cz. 1

Aleksandra: kompletnie zwariowana na punkcie Włoch, włoskiego i wszystkiego, co się z włoskim łączy.

5 komentarzy

  1. ~Katarzyna Kowalik · 21 marca 2014 Odpowiedz

    Dobrze, zgadzam się – niektóre z tych tłumaczeń może nie do końca odpowiadają koncepcji autora. Mimo wszystko są urocze, może nawet za bardzo, w przypadkach, gdy chodzi o bohaterów negatywnych :) Czekam na kolejne analizy i następną okazję do podziwiania translatorskiej kreatywności :)

  2. ~Ania z Primo · 6 lipca 2014 Odpowiedz

    O ile przenoszenie postaci z książkowego na włoskie jest urzekające – to skacząc na temat „włoskich” filmów z wszechobecnym dubbingiem – nie zjadam tego, nie wiem, jak to może smakować, u mnie wszystko zawraca nim na dobre rozkręci się film…
    Włosi nie wiedzą niestety, jak seksowny głos ma Pitt czy Depp. Dla mnie to totalna klęska ;-)

  3. ~Ania z Primo · 7 lipca 2014 Odpowiedz

    W tym filmie nie popisała się nawet po angielsku, moim zdaniem, naturalnie. Nie przemówił do mnie żadnym głosem ;-)

Zostaw odpowiedź