Mangiare Con Chi Vuoi

Oto zapowiadany trzeci i ostatni wpis na temat Wielkanocy. Więcej już nie będzie, chyba, że za rok :) Ten dzisiejszy skoncentrowany będzie na jedzeniu.

Oczywiście, każdy wie, że dla Włochów jedzenie jest czymś świętym. Wobec tego także potrawy wielkanocne muszą być czymś wyjątkowym. Ponieważ u korzeni Wielkanocy leżą tradycje pogańskie, związane z przebudzeniem się natury, włoskie menu na ten dzień zawiera również zboże (w postaci chleba), zioła (le erbe), jajka gotowane na twardo (le uova sode), jagnięcinę (la carne d’agnello): wszystkie te potrawy mówią nam o odrodzeniu, o wiośnie. Co ciekawe, symboliczną potrawą jest też zielony groszek (il pisello), który, jadany z boczkiem (la pancetta) lub szynką (il prosciutto), jest podstawowym dodatkiem do dań głównych, podobnie jak pietruszka (il prezzemolo).

 zdjęcie 1

Włoski obiad wielkanocny nie może obyć się bez jagnięciny, najczęściej w postaci jagnięcego udka, pieczonego (arrosto) lub, rzadziej, smażonego (fritto). Oczywiście jagnię może być podawane w różnych wariantach, szczególnie smaczne wydaje mi się z dwoma rodzajami serami, karczochami (i carciofi) oraz z groszkiem (przepis znajdziecie tu: [klik] ), ale też z sosem pomidorowym i makaronem, pieczony z ziemniakami (le patate). Każdy region, a przypuszczam, że i każda dobra gospodyni ma swój własny przepis.

 zdjęcie 2

Innym obowiązkowym daniem wielkanocnym, ale podawanym raczej na kolację niż na obiad, jest rosół (il brodo), z tzw. kapelusikami (cappelletti), czyli malutkimi pierożkami nadziewanymi mięsem (coś jak nasze uszka, krewniaki uszek). Przepis na kapelusiki w rosole znajdziecie tu: [klik].

 zdjęcie 3

Kolejną pysznością jest torta pasquale, torta pasqualina, pochodząca zasadniczo z Ligurii, ale popularna w całym kraju. Jeżeli myślicie, że chodzi o wielki tort z bitą śmietaną i kremem, grubo się mylicie! Torta pasqualina nie jest przyrządzana na słodko, lecz na słono, najczęściej z użyciem wszelakiej zieleniny, na przykład szpinaku (spinaci), boćwiny (la bietola) lub karczochów, a także różnych gatunków sera (począwszy od ricotty przez pecorino aż do grana padano). Często wciska się do tego zielono – serowego nadzienia także gotowane jajko, co zapewnia naszej torcie zaiste ciekawy wygląd. Przepis na klasyczną tortę z ricottą i boćwiną znajdziecie tu [klik].

 zdjęcie 4

Na koniec oczywiście słodkości (i dolci). Nie może zabraknąć czekoladowych jajek (l’uovo al cioccolato), niekiedy wypchanych cukierkami lub upominkami. Ale królową wielkanocnych stołów jest rzecz jasna la colomba. Dosłownie oznacza to gołębicę, ale oczywiście Włosi nie są takimi barbarzyńcami, żeby zjadać rosół z gołębia! Chodzi zaledwie o ciasto wielkanocne, robione w specjalnych formach, w których osoba pełna dobrej woli oraz wyobraźni może dostrzec kształt gołębia. Jest mnóstwo odmian colomby,  ale ta klasyczna jest robiona na bazie ciasta drożdżowego i miodu (il miele), posypana cukrem, a czasem rodzynkami (le uvette) i migdałami (le mandorle), i odpowiada smakiem ciastu bożonarodzeniowemu o nazwie il panettone. Szczerze mówiąc, colomba nie jest w smaku nadzwyczajna, polski mazurek kupiony w cukierni trzeciej klasy może okazać się znacznie lepszy. Chyba, że ja po prostu miałam pecha i trafiłam na niedobrą colombę. Dla chętnych oczywiście przepis tutaj [klik].

Teraz nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam wesołych, spokojnych i… smakowitych Świąt! :)

Źródła:
raz i dwa.

Aleksandra: kompletnie zwariowana na punkcie Włoch, włoskiego i wszystkiego, co się z włoskim łączy.

4 komentarzy

  1. ~Księżna Letizia · 19 kwietnia 2014 Odpowiedz

    Pyszności. Aż chciałoby się spędzić Wielkanoc u jakiegoś przystojnego Włocha.;) Oczywiście, który umiałby tak gotować…

  2. ~Aurelia · 20 kwietnia 2014 Odpowiedz

    Włoska kuchnia jest chyba moją ulubioną, a ich wielkanocnych specjałów (rosołu z pierogami i jagnięciny) miałam szczęście spróbować rok temu :)
    Cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga, może choć odrobinę podciągnę się z włoskiego, bo jak na razie po trzech latach nauki idzie mi kiepsko. Będę stałym gościem, zwłaszcza że też kocham ten kraj :)

    • aleksandra.sowinska · 20 kwietnia 2014 Odpowiedz

      Bardzo się cieszę wobec tego, że tu trafiłaś :) Mam nadzieję, że moje materiały i notki pomogą Ci w nauce! W razie wątpliwości, pytaj, chętnie odpowiem :)

  3. ~Michał Szydlik · 22 kwietnia 2014 Odpowiedz

    Dla mnie zdecydowanie kuchnia nr 1, choć bardzo też lubię kierunek azjatycki. Przeczytałem ten wpis i mimo, że jest po świętach i jeszcze czuję się najedzony, to zrobiłaś mi wielkiego smaka :)

Zostaw odpowiedź