W 80 blogów dookoła świata. 5 najtrudniejszych słów

Pamiętacie akcję „W 80 blogów dookoła świata”? Dotyczy opublikowania postów tematycznych na różnych blogach językowych. Poprzednio blogerki językowe, wśród także moja skromna osoba, pisałyśmy o książkach z danego kraju, które naszym zdaniem należy przeczytać. Dziś piszemy o najtrudniejszych lub najśmieszniejszych słowach z danego języka. Zapraszam do lektury, listę pozostałych blogów biorących udział w akcji znajdziecie pod poniższym postem i gwarantuję Wam, że są one doskonałe (tzn. blogi :)).
 
Pięć najtrudniejszych słówek w języku włoskim. Temat wdzięczny i trudno doprawdy ograniczyć się do pięciu wyborów. Ileż to razy słyszałam, że włoski to łatwizna, w końcu każdy umie machać rękami i mówić „ciao”, „bella” i „pizza”. Inna sprawa, ze trudność włoskiego leży niekoniecznie akurat w wymowie, bardziej w gramatyce i tempie karabinu maszynowego, w jakim Włosi mówią. Niemniej jednak także włoska wymowa potrafi nam zgotować kilk pułapek.zdjęcie 1
 
Miejsce 5: Gli czy li?
Do kategorii słów trudnych należy zaliczyć takie, które mają w sobie zbitkę gli. Na pozór zdaje się łatwiutkie, wymawiamy je po prostu tak, jakby nie było „g”. W rzeczywistości jednak istnieje duża różnica między „li” i „gli” i wprawne ucho (znaczy się włoskie) od razu tę różnicę wychwyci. Jak sobie z tym poradzić? Wymawiając gli, na przykład w słowach „famiglia”, „coniglio”, „giglio”, „maniglia”,należy przycisnąć język do podniebienia i do górnej części zębów. Przy wymowie „li” język powinien nieco wysunąć się między zębami.
Mniej więcej.
 
Miejsce 4: Co z tym akcentem?
Niektórzy twierdzą, że włoski jest cudowne melodyjny i mięciutki z powodu akcentu, który często pada na trzecią sylabę od końca. Jest to prawda: prawidłowo położony akcent potrafi zmienić zwyczajne słowo w prześliczne. Problem pojawia się wtedy, kiedy akcent pada na trzecią sylabę od końca nie wtedy, kiedy powinien. Osobiście cierpnę na dźwięk słowa „lavoro” nieprawidłowo akcentowanego: bardzo wielu Polaków uczących się włoskiego kładzie akcent na trzeciej sylabie od końca, podczas gdy w rzeczywistości akcent pada na drugą od końca: „lavoro”. Tylko tak. Drugi przykład? Słowo „antico”. Ta sama sytuacja. Prawidłowa wymowa to ‚antico”. 
 
Miejsce 3: To było w roku yyy…
Uczę już od pewnego czasu, od bardzo długiego zaś słucham ludzi, którzy się uczą. Przysięgam, że jeszcze nie spotkałam nikogo, kto potrafiłby płynnie i w ciągu sekundy przeczytać prawidłowo datę, na przykład 1578 (mille cinquecentosettantotto) albo inną długą liczbę, na przykład 6 394 (sei mila trecentonovantaquattro). I tu wcale nie o chodzi o to, czy pisze się je razem czy osobno (zwykle od 21 do 999 pisze się razem). Chodzi o samą ilość sylab, o różnicę między 676 i 776, między 15 i 50, 16 i 17… Ilekroć ktoś czyta jakiś tekst i zobaczy datę, robi minimalną pauzę na złapanie oddechu i zebranie myśli. 
Tak, sama też tak mam.
 zdjęcie 2
Miejsce 2: Bardzo długie słowo.
Najdłuższe słowa w języku włoskim składa się z 29 liter i brzmi „esofagodermatodigiunoplastica”, co oznacza operację dokonywaną po usunięciu części żołądka lub przełyku. Drugie długie słowo, składające się z 26 liter i 11 sylab, zostało użyte po raz pierwszy w 1677 roku i brzmi: precipitevolissimevolmente  , co oznacza „bardzo szybko, raptownie, gwałtownie”.                                                     
Inny hit?                             
Guardianodelcoccodrillo – nazwa ptaka występującego w Afryce Zachodniej, m. in. na terenie parku narodowego Serengeti. Po polsku brzmi bardziej swojsko – pijawnik.
 
Miejsce 1:
Słowo, a raczej słowa,  absolutnie nie do wymówienia przez żadnego znanego mi Włocha: „Non attraversiamo con la luce rossa. Aspettiamo la luce verde!” („Nie przechodźmy/nie przejeżdżajmy na czerwonym świetle. Poczekajmy na zielone!”). I to nie jest miejska legenda!
A jakie są najtrudniejsze słowa w innych językach? Spójrzcie na inne blogi i skonfrontujcie ;) 
zdjęcie 3

Aleksandra: kompletnie zwariowana na punkcie Włoch, włoskiego i wszystkiego, co się z włoskim łączy.

9 komentarzy

  1. ~Ula · 25 maja 2014 Odpowiedz

    Ciekawe zestawienie :) uczyłam się włoskiego na studiach i potwierdzam szczególnie trudność z datami! A to, że powinniśmy niektóre razem pisać to dla mnie nowość.

    • aleksandra.sowinska · 25 maja 2014 Odpowiedz

      Tak myślę, że Włosi sami zdaja sobie sprawę z tej trudności, bo na przykład w podręcznikach numery stron napisane są pełnymi wyrazami (np. centoventidue), a nie tylko cyframi (122).

  2. ~Aulnay · 25 maja 2014 Odpowiedz

    Uważam że tworzenie takich długich zbitek wyrazowych, kiedy można by to rozdzielić albo chociaż myślnikiem jakoś pokroić, to szaleństwo bez usprawiedliwienia! I w sumie napiszę to dziś chyba w komentarzach na paru blogach ;) Francuzi też nie mają łatwych liczebników, ale mają na tyle przyzwoitości, żeby nie sklejać ich w jeden wyraz :)

  3. ~Dorota · 25 maja 2014 Odpowiedz

    Świetne miejsce pierwsze!!! ;D

  4. ~wloskielove · 27 maja 2014 Odpowiedz

    Uczyłam się włoskiego przez wieele lat i od dwóch mieszkam we Włoszech, a nadal zdarza mi się pomylić 16 z 17 i „gli” potrafię wymówić jak się postaram, ale w normalnej rozmowie zawsze zapomnę ten język to podniebienia przyłożyć… ;}

  5. ~wloskielove · 29 maja 2014 Odpowiedz

    „gli” jest jak syreni śpiew, wszyscy o nim mówią, nikt nie słyszał :p A tak serio, nie jest jeszcze tak, że w różnych częściach wymiawiają „gli” minimalnie inaczej? Miałam wrażenie, że kolega sycylijczyk uczył mnie inaczej niż kolega wenecjanin, ale może mnie pamięć zawodzi.

    • aleksandra.sowinska · 29 maja 2014 Odpowiedz

      Bardzo możliwe, mam wrażenie, że na południu wymawia się prawie zupełnie jak „j”, a na połnocy bardziej słychać tam gdzieś „l”. Obie wersje są la mnie prawie niewymawialne :P

  6. ~Aleksandra z Niemieckiej Sofy · 29 maja 2014 Odpowiedz

    Niemcy też robią zbitki wyrazowe, jeśli chodzi o liczebniki :)

Zostaw odpowiedź