Polej polenty

Stanowczo od zbyt dawna nie pisałam nic o jedzeniu, najwyższa pora nadrobić zaległości. Opowiem Wam dzisiaj o jednym z najważniejszych włoskich dań. O pizzy? – zapytacie. Nie, nie. O makaronie? Też nie. Może o tiramisù? Również nie, choć okolice pochodzenia zbliżone. Opowiem Wam dzisiaj o polencie. 

Fakt, polenta nie brzmi tak smacznie i nie wygląda imponująco jak wyżej wymienione smakowitości. W gruncie rzeczy to bardzo prosta, sycąca potrawa, którą jadały przed wiekami raczej najniższe warstwy społeczne, czyli po prostu biedota. Wywodzi się z regionów północnych, prawdopodobnie z okolic Bergamo (miasteczko niedaleko Mediolanu, w Lombardii), chociaż istnieje też teoria, zgodnie z którą ojczyzną polenty miałaby być Friuli Venezia Giulia. Tak czy siak – zdecydowanie północ.

polenta 1

Polenta w wersji najprostszej, świeżo ukręcona

Czym jest polenta? To rodzaj gęstej paćki, kiedyś przygotowywanej z mąki kasztanowej, obecnie przede wszystkim z mąki kukurydzianej (lub z kaszki kukurydzianej), czemu zawdzięcza polenta żółtawą barwę. Inne legendy kulinarne mówią też o użyciu innych rodzajów mąki, na przykład mąki gryczanej, dzięki czemu polenta będzie nieco ciemniejsza, lub też mąki pszenicznej (dawniej) lub żytniej (obecnie rzadko). Przygotowanie polenty jest banalnie proste: wsypuje się delikatnie mąkę kukurydzianą do gotującej się, osolonej wody, cały czas mieszając, żeby nam nie zrobiły się kukurydziane kluchy. Warto co jakiś czas dodawać do polenty gorącej wody i cały czas mieszać, najlepiej drewnianą łyżką. Po około pół godzinie polenta zgęstnieje i zacznie oddzielać się od ścianej garnka – to znak, że jest gotowa. Specjaliści jednak radzą, żeby jeszcze przez jakiś czas polentę wyrabiać za pomocą ukręcania, intensywnego mieszania: podobno to pozwala pozbyć się goryczki (smakowej, bo pół godziny ukręcania polenty może spowodować pewną, nazwijmy to, gorycz psychiczną). Ci sami specjaliści dodają, że powinno się mieć specjalny żeliwny kociołek, tzn. paiolo di ramo i specjalny patyczek do ukręcania polenty, tzw. cannella. Potem wrzuca się polentę na wilgotny blat, stolnicę czy co tam mamy pod ręką, lekko rozpłaszcza, żeby nie była za gruba i już. Jeśli jej konsystencja, nadal paćkowata, nie wydaje się nam zachęcająca, można ją podpiec w gorącym piekarniku, najlepiej w formie pasków lub trójkącików, można też wrzucić ją na grilla.

polenta 2

Polenta nieco bardziej apetyczna, z sosem i bazylią

Polenta sama w sobie ma bardzo delikatny, neutralny smak i w związku z tym należy ją wzbogacić. Czym wzbogacają jej smak Włosi? Paćkę można doprawić ziołami, zapiec z szynką parmeńską lub serem, a później spożyć w towarzystwie sosu, mięsa, ryby, warzyw strączkowych. Oczywiście istnieje masa różnych przepisów i odmian regionalnych polenty, na przykład słynna taragna, przygotowywana z mąki gryczanej i z odrobiną sera, dodanego bezpośrednio w trakcie gotowania, lub też polenta (pulenta w dialekcie) uncia z rejonu jeziora Como (tam, gdzie ma willę George Clooney), robiona z mąki mieszanej (kukurydzianej i gryczanej), z dodatkiem masła, czosnku, szałwii i półtłustego sera. W części środkowej Włoch polentę spotyka się nieco rzadziej, ale jednak: często jest przygotowywana z mąki kasztanowej i jedzona z mięsem lub rybami. W Lazio jada się polentę albo z sosem pomidorowym z kawałkami kiełbasy, albo z sosem na bazie oliwy, czosnku, peperoncino i boczku: obie wersje podaje się posypane obficie serem owczym pecorino.

polenta 3

Podsmażone paski polenty

 

Polenta w Polsce nie cieszy się zbyt dobrą opinią. Najczęściej nazywa się ją niezbyt ładnie brzmiącym słowem mamałyga. Może to wina jej konsystencji, niekoniecznie atrakcyjnej, że niewydaje się nam smaczna, ale dajmy jej szansę. Odpowiednio podana może się okazać ciekawą alternatywą dla makaronu, kaszy czy ziemniaków. W końcu ileż można szamać makaron?!

Jeśli kogoś interesuje kwestia konkretnych przepisów na polentę, to proszę uprzejmie:

dla włoskojęzycznych [KLIK]

dla polskojęzycznych: [KLIK]

Spróbujcie i powiedzcie, jak wyszła :)

 

Źródła:
raz, dwa i trzy.

Aleksandra: kompletnie zwariowana na punkcie Włoch, włoskiego i wszystkiego, co się z włoskim łączy.

4 komentarzy

  1. ~Ewa Bukowczyk · 5 czerwca 2014 Odpowiedz

    O pizzy? Nie. O makaronie? Nie. O tiramisù? Tez nie. Polenta… no dobrze… A lody??? Ja czekam na lody!!! ;)

  2. ~wloskielove · 7 czerwca 2014 Odpowiedz

    mieszkam we FVG i mam dość polenty, średnio lubię, na festynach dodają ją do wszystkiego :/

  3. ~Księżna Letizia · 9 czerwca 2014 Odpowiedz

    Hm? To coś wygląda cokolwiek dziwnie i niekoniecznie apetycznie.;) Ale może trzeba dać polencie szansę i kiedyś spróbować? A nie jest ona mdła?

Zostaw odpowiedź