Forza Azzurri, czyli o kibicowaniu

Od paru dni większość oczu skierowanych jest na Brazylię – czyli na ekrany telebimów czy telewizorów. Mundial to wydarzenie wyjątkowe, które przyciąga uwagę nie tylko zagorzałych fanów piłki nożnej. My, wierni kibice Azzurrich, czyli reprezentacji Włoch, mamy już za sobą dwa mecze naszych faworytów: jedno wspaniałe zwycięstwo nad Anglią (2:1) i jedną koszmarną porażkę z Kostaryką (1:0). Szanse na wyjście z grupy wciąż są, i to niemałe, pokonać należy Urugwaj w meczu o wszystko w najbliższy wtorek (w godzinach, kiedy muszę siedzieć w pracy – życie jest potwornie niesprawiedliwe).

zdjęcie 1 piłka

Drużyna reprezentacji narodowej

Włosi uchodzą za oddanych fanów piłki nożnej (il calcio), sportu, który śmiało można uznać za włoski sport narodowy.  Zgodnie ze stereotypowym przekonaniem, Włoch najbardziej lubi kobiety, jedzenie i piłkę, niekoniecznie w tej kolejności. Jak to zwykle w przypadku stereotypów, jest w tym i ziarenko prawdy: faktem jest,  że moje osobiste doświadczenia raczej zdają się ten to przekonanie potwierdzać,  szczególnie jeśli chodzi o młodsze generacje Włochów. Pewien Italiano, który przyjechał do mojej rodzinnej Łodzi na Erasmusa i którym miałam się zaopiekować (zapewne po to, żeby pierwszy szok nie był zbyt silny), już po 15 minutach znajomości jął się dopytywać o to, jakie są w moim mieście drużyny piłkarskie i był bardzo rozczarowany, kiedy dowiedział się, że poziomem dość mocno odstają od jego ukochanego Juventusu. Nie chciał też za nic w świecie zrozumieć, dlaczego powiedziałam mu, że nie pójdziemy razem na Derby – kiedy w końcu poszedł na Derby z jakimiś kumplami, przestał się dziwić. Kiedy w rozmowie z innym znajomym nieopatrznie wspomniałam o porażce Italii w meczu z Hiszpanią o Mistrzostwo Europy  z 2012, znajomy spojrzał na mnie tak boleśnie, jakbym własnoręcznie zabiła mu matkę, a następnie powiedział, że „o takich rzeczach się we Włoszech nie rozmawia”. Także moje doświadczenia sycylijskie potwierdzają tezę o wiernym kibicowaniu: mężczyźni w rodzinie mojej przyjaciółki Teresy kojarzyli Polskę bynajmniej nie z papieżem Janem Pawłem II, ale ze Zbigniewem Bońkiem, dawnym graczem Juventusu, zwanym we Włoszech „Zibi” i otoczonym tam powszechnym szacunkiem.

zdjecie 2 piłka

włoscy tifosi (kibice)

Faktem jest, że Włosi mają czemu kibicować: ich reprezentacja jest wicemistrzem Europy, czterokrotnie zdobywała mistrzostwo świata (ostatni raz w 2006 roku) i jest jedną  z najbardziej utytułowanych drużyn narodowych na świecie. Nie brakuje sławnych nazwisk: Roberto Baggio, zwany pieszczotliwie Dino, Paolo Maldini czy Alessandro del Piero to tylko niektórzy piłkarze znani kibicom na całym świecie. Włosi mają też liczne fantastyczne kluby, jak choćby wspomniany już Juventus Turyn czy AC Milan. Choć przyznać trzeba,  że mają też powody do wstydu, jak choćby gigantyczną korupcję (w niektóre afery łapówkarskie zamieszane były największe gwiazdy włoskiej piłki), a ich styl gry nie zawsze się podoba: specjaliści zarzucają Włochom skłonność do prowokowania fauli (warto wspomnieć mistrzostwa z 2006, kiedy to Marco Materazzi sprowokował Zinedine Zidane’a, obrażając jego matkę, na co Zizou  ostro go sfaulował i dostał czerwoną kartkę).

zdjecie 3 pilka

trzy gwiazdy obok siebie: Balotelli, Pirlo i Buffon.Warto zwrócić uwagę, jak niski jest Pirlo – zaledwie 177 cm wzrostu

A obecne mistrzostwa? W drużynie jest bez wątpienia kilka gwiazd, na czele z kapitanem i znakomitym bramkarzem Gianluigim Buffonem, na co dzień graczem Juventusu, który uważany jest nie bez kozery za jednego z najlepszych bramkarzy na świecie, a także i najdroższych: jego transfer z AC Parma do Juventusu kosztował klub 52 miliony dolarów! Gigi, obsypany nagrodami i tytułami, we Włoszech nazywany jest po prostu Dziadkiem Buffonem, a to z uwagi na zaawansowany jak na piłkarza wiek (36 lat), jak i na staż w reprezentacji (17 lat). Inną gwiazdą jest Andrea Pirlo, obdarzony fatalnym nazwiskiem (la pirla to w dialektach północnych wulgarne określenie męskiego przyrodzenia) i fenomenalnym talentem piłkarskim. Pirlo, na co dzień także gracz Juventusu, również ma swoje lata (35) i staż w reprezentacji (12 lat), uchodzi za doskonałego pomocnika, pokazał się z jak najlepszej strony na Euro 2012 (cudowne rzuty w stylu Panenki!), a także w pierwszym meczu tegorocznych MŚ – to jego genialne podanie umożliwiło Włochom strzelenie gola. Wreszcie nie można zapomnieć o tyleż słynnym, co kontrowersyjnym Mario Balotellim, symbolu imigrantów we włoskiej reprezentacji, który zrobił furorę na Euro. SuperMario, ze swoimi strzałami geniusza i osobowością celebryty, dodaje koloru drużynie, chociaż niestety, w meczu z Kostaryką fatalnie zawalił sprawę.

Czy Włochy osiągną sukces na Mundialu? Mają na to szanse, na pewno warto im kibicować i ich kochać. Warto też przeprowadzić zajęcia na temat piłki nożnej: materiały znajdziecie w zakładce „Pliki do pobrania” pod tytułem „piłka nożna”. Jeśli zaś obawiacie się, że niewłaściwie wymawiacie nazwiska włoskich piłkarzy, warto rzucić okiem na poniższy filmik:



Forza Azzurri!

 

 

Aleksandra: kompletnie zwariowana na punkcie Włoch, włoskiego i wszystkiego, co się z włoskim łączy.

3 komentarzy

  1. ~Michał Szydlik · 23 czerwca 2014 Odpowiedz

    Ooojjjojoj mała skaza. Jeśli mówimy o kibicowaniu, to zwrot typu mają czemu kibicować mnie drażni. Kibicem się jest na dobre i na złe. Ba! Prawdziwy kibic to ten, który daje od siebie jeszcze więcej w momencie kryzysu niż w chwilach sukcesu. To taka mała uwaga ode mnie.

    Co do obecnego mundialu. Pamiętam, gdy byłem na finale 2006, to trochę niechcący rzuciłem na Włochów małą klątwę. Powiedziałem wówczas, że następny tytuł zdobędą, kiedy znów pojawię się na trybunach. Na mundialu 2006 obejrzałem na żywo w sumie 6 z 7 ich meczów. Od tamtej pory byłem tylko na jednym meczu Włochów podczas Euro 2008 i na żadnym na kolejnych wielkich imprezach, więc klątwa nabiera rozmachu, za co przepraszam i obiecuję, że we Francji się pojawię już jako kibic :)

    • aleksandra.sowinska · 23 czerwca 2014 Odpowiedz

      Masz rację, zabrzmiało to niefortunnie! jasne, że prawdziwy kibic to ktoś, kto jest z drużyną na dobre i na złe. Dlatego ja wytrwale kibicuję Włochom niezależnie od tego, czy zwyciężają czy przegrywają :)
      Więc to Twoja wina, że nie wygrali Euro! Musisz się poprawić ;)

  2. ~Ania · 24 czerwca 2014 Odpowiedz

    Oj, zdecydowanie Michał musi się poprawić, bo klątwa działa dalej. Włosi niestety pakują manatki i wracają do domu. I komu tu teraz kibicować?

Zostaw odpowiedź