W 80 blogów dookoła świata – co warto wiedzieć o spędzaniu wakacji w Włoszech?

Pamiętacie akcję „W 80 blogów dookoła świata”? To inicjatywa blogerek językowych: raz w mięsiacu autorki blogów językowych umieszczają posty na wybrany wspólnie temat, co pozwala na świetne porównanie tego, jak podchodzi się w różnych krajach do jednego zagadnienia. Dzisiaj będziemy rozmawiać o najcudowniejszej rzeczy na świecie: o wakacjach! Pod tekstem znajdziecie listę blogów, które biorą udział w akcji.

Wakacje we Włoszech to temat rzeka. Tym bardziej, że zapewne większość naszego narodu miała już związane z tym doświadczenie. Włochy są tak bogate i tak zróżnicowane, że doprawdy trudno jest  udzielać jakiś porad ogólnych: co innego doradzić należy rodzinie z dwójką dzieci, która jedzie wylegiwać się na plażach Sardynii, co innego samotnemu globtroterowi, który zamierza spędzić tydzień w Alpach, a jeszcze co innego komuś, kto ma spędzić trzy dni w Rzymie i zwiedzić wszystko, co się da.

zdjecie 1 wakacje

Dla eksperta jednak  nic trudnego. Wysiliłam umysł i fantazję, przywołałam doświadczenia i oto udało mi się stworzyć w miarę ogólny i uniwersalny (mam nadzieję) dekalog turysty, który pragnie spędzić wakacje we Włoszech. Mam nadzieję, że pomoże albo zainspiruje ;) Kolejność przykazań jest przypadkowa.

1)      Nie będziesz  przepłacał za pociąg.

Jeśli nie jedziesz do Włoch własnym samochodem, a chcesz pojeździć po różnych miejscach lub udać po prostu na wycieczkę do najbliższego interesującego miasteczka, musisz postaw na pociąg: instytucja autobusów międzymiastowych jest we Włoszech praktycznie nieznana. Pociągi włoskie są zróżnicowane: różnią się głównie ceną, prędkością i urodą, a człowiek nieobyty może się łatwo pogubić. Można się jednak do tego przygotować, wchodząc na stronę [KLIK], na której można nie tylko sprawdzić rozkład, ale także zakupić bilet, znaleźć ciekawą promocję i  dowiedzieć się, co robić na wypadek strajku na kolei (!). Należy pamiętać o jednym ważnym drobiazgu: bilet trzeba skasować PRZED wejściem do pociągu, w specjalnej żółtej maszynce do kasowania.  Jeśli przytrafi się nam nieskasowanie biletu, po wejściu do pociągu trzeba natychmiast pędzić do konduktora z prośbą o skasowanie. Jeżeli złapią nas z nieskasowanym biletem, nie ma przebacz, nie przetłumaczysz, że jesteśmy cudzoziemcami i tak dalej: wlepią nam taką karę, że następne tygodnie spędzimy o chlebie i wodzie, a poruszać się będziemy na własnych nogach.

zdjecie 2 wakacje

2)      Nie będziesz stał w kolejce nadaremno

Większość biletów do różnych pięknych miejsc, na przykład do Muzeów Watykańskich, można kupić przez Internet i jest to bardzo dobra opcja, jako że do takich miejsc ZAWSZE są kolejki. Do niektórych muzeów w ogóle nie da się wejść bez rezerwacji internetowej (na przykład do Cenacolo w Mediolanie, czyli miejsca, w którym można obejrzeć Ostatnią Wieczerzę). Jeśli nie udało się kupić wcześniej biletu, spróbujmy przynajmniej kupić bilety łączone, karty turystyczne, które pozwolą nam zwiedzić kilka miejsc bez konieczności stania ponownie w kolejce i kupowania nowego biletu.

3)      Pamiętaj, abyś jedzenie święcił

Jedzenie jakie jest we Włoszech, każdy wie, bo każdy słyszał o pizzy, tortellini i spaghetti. Ale żeby spróbować potraw prawdziwie oryginalnych, takich, jakie jedzą Prawdziwi Włosi, najlepiej jest udać się do knajpy (chyba, że możemy wprosić do jakiejś mammy, nonny albo zii). Sztuką jest wybranie odpowiedniego miejsca. Nie sugerujmy się wyglądem knajpy: najlepszą pizzę na świecie jadłam w Bolonii w pizzerii, do której z własnej woli bym nigdy nie weszła, gdyby nie rekomendacja od mieszkanki Bolonii. Jeśli knajpka wygląda skromnie i domowo, rozchodzą się wspaniałe zapachy, a przy stołach siedzą sami Włosi – można wchodzić i jeść bez obaw.

zdjecie 3 wakacje

4)      Czcij zwiedzanie, ale i czas swój.

Kolejki, tłum, upał – to tylko niektóre wady zwiedzania w czasie wakacji. Najlepiej jest po prostu omijać Włochy w lipcu i sierpniu, a jeździć sobie beztrosko we wrześniu: pogoda najczęściej jeszcze piękna, ale ilość tłumów mniejsza. Odradzam też zwiedzanie w weekendy. Jeśli nie mamy innego wyjścia, lepiej jest skorzystać z różnych ofert (patrz przykazanie 2) albo zwiedzać tak wcześnie rano, jak tylko to możliwe.

5)      Nie zabijaj relacji towarzyskich.

Włosi są ludem otwartym i przyjaznym , nie dziwmy się więc, gdy zupełnie obcy ludzie przysiądą się do nas w knajpie, pod fontanną, w parku albo na przystanku autobusowym.  Nie krępujmy się, jeśli nie znamy włoskiego, a Włosi angielskiego – jakoś, z pomocą gestów i wyrazistych min, da się dogadać. Nie uciekajmy od tego. Dzięki takim rozmowom możemy się dowiedzieć, gdzie zjeść najlepsze lody, gdzie iść na spaghetti i że w uliczce dosłownie obok jest przepiękny, stary kościół, o którym nie piszą w przewodnikach.

6)      Nie wydawaj pieniędzy na wodę.

W niektórych dużych miastach, na przykład w Rzymie,  bez trudu można znaleźć wodę pitną w miejscach publicznych.  Są to po prostu uliczne kraniki, z których bezustannie leci chłodna, czysta woda: można ją spokojnie pić, można nalać sobie do butelki i zabrać ze sobą. Jeśli woda nie jest pitna, znajduje się na niej napis „ACQUA NON POTABILE” (woda niezdatna do picia), ale to zupełnie wyjątkowa sytuacja.

7)      Nie daj się okradać

Tam, gdzie jest dużo ludzi, są złodzieje i jest to niestety naturalne, Włochy nie są tu wyjątkiem. Uważać należy szczególnie w środkach komunikacji publicznej (podobno najwięcej kradzieży przytrafia się w autobusach, które jadą w kierunku Watykanu) i pociągach, ale także w muzeach i innych zatłoczonych miejscach.  Uważajmy też bardzo na tak zwanych scippatori, czyli na złodziei, najczęściej młodych, którzy kradną z… motocykli, przejeżdżając na pełnym gazie obok idącego turysty i wyrywając mu z ręki torebkę czy aparat. Scippatore jest najczęściej nie do złapania, gdyż oddala się z miejsca zdarzenia również na pełnym gazie, a wszystko dzieje się tak szybko, że kiedy ofiara się zorientuje, że została okradziona, złodziej już znika za zakrętem.  Sposób ochrony jest dość prosty: idąc, należy iść w maksymalnej odległości od jezdni, a torebkę czy aparat trzymać również po takiej stronie, by niemożliwe było dokonanie kradzieży.

zdjecie 4 wakacje

8)      Nie mów nie informacji turystycznej

Nie ma nic złego w korzystaniu z informacji turystycznej, czyli z budek oznaczonych literką t (czarną na białym tle lub białą na tle niebieskim). Co prawda, osoby z informacji raczej  nie powiedzą nam nic więcej niż napisane jest w przewodnikach, ale za to wręczą nam rzecz bezcenną: mapkę. Zupełnie za darmo. W sklepach z pamiątkami mapki kosztują nawet 4 euro, więc oszczędność jest wielka. A kto wie, może i dowiemy się o jakiejś ciekawej ofercie dla turystów, na przykład związanej z wejściówkami do muzeum?

9)      Nie zapomnij  o sjeście

Zwyczaj sjesty, czyli  zamykanie na czas pory obiadowej i poobiedniej drzemki sklepów, urzędów i zakładów, na północy odchodzi do lamusa, na południu zaś jest nadal rzeczą świętą (tak wynika z moich obserwacji: na Sycylii w czasie sjesty nie pracuje nikt, w Padwie – zaledwie połowa). Warto o tym pamiętać także wtedy, jeśli leniuchujemy sobie wygodnie na plaży : może się okazać,  że w krytycznym momencie nie ma gdzie kupić picia ani jedzenia.

10)  Baw się życiem!

Włochy to królestwo korzystania w pełni z dobrodziejstw życia. Zatem wakacje we Włoszech należy spędzić tak, aby mieć z tego maksimum przyjemności: jedząc, bawiąc się, zwiedzając, flirtując, podziwiając, leniąc się, śpiąc. Róbmy to, co nam sprawia przyjemność i korzystajmy obficie z tego, co oferują nam Włochy!

Zajrzyj na inne blogi biorą udział w naszej akcji! Oto i one:

Aleksandra: kompletnie zwariowana na punkcie Włoch, włoskiego i wszystkiego, co się z włoskim łączy.

13 komentarzy

  1. ~Diana Korzeb - blog o j. niemieckim · 25 czerwca 2014 Odpowiedz

    Dzięki za garść praktycznych porad! Nie słyszałam o tych scippatori, ale dobrze takie rzeczy wiedzieć, choć w miejscach, gdzie jest dużo ludzi zawsze się pilnuję, żeby nie świecić aparatem i pieniędzmi.

    Jeśli chodzi o Włochy, to podobnie jak Hiszpania, kraj kojarzy mi się z tym, co najlepsze w życiu: ciepełko i dobre żarełko (nie czuje kiedy rymuje, o borze ja tworzę ;)). Co ciekawe najlepszą pizze jadłam z supermarketu, najlepsze lody obok dworca autobusowego w Rzymie i zaskoczyłam się, że bruschetta to coś więcej niż kawałek pieczywa z pomidorem – to danie bogów :D! Jakie jest Twoje ulubione włoskie miasto? Ja do tej pory bywałam głównie w środkowych i północnych Włoszech i bardzo jestem ciekawa południa.

    • aleksandra.sowinska · 25 czerwca 2014 Odpowiedz

      Czasem trudno nie świecić aparatem, jak tyle pięknych rzeczy do sfotografowania!
      Trudne pytanie o ulubione włoskie miasto… Temat na osobny wpis! Z dużych to przede wszystkim Rzym, bo „tam się wszystko zaczęło” i to miasto kocham mimo licznych wad. Zaraz potem Florencja, bo jest piękna. A z mniejszych to uwielbiam Este, miasteczko (miasteczunio!) zagubione w górach, z fantastycznymi ruinkami zamku i rzeczką. Nie wiem, czemu, ale jest piękne.
      No właśnie – lody obok dworca, super bruscehetta też pewnie w jakiejś knajpce wyglądającej na podrzędną.To jest właśnie ten sekret – nie wygląd restauracji i nie miejsce świadczy o jakości!

  2. ~wloskielove · 25 czerwca 2014 Odpowiedz

    Moja przyjaciółka z Palermo zawsze powtarza „im bardziej obskurna knajpa, tym lepsze jedzenie” :}

  3. ~Ula · 25 czerwca 2014 Odpowiedz

    Podpisuję się pod wszystkim rękami i nogami ;)

  4. ~Aleksandra z Niemieckiej Sofy · 25 czerwca 2014 Odpowiedz

    Bardzo praktyczne porady. Zwłaszcza o tych motocyklowych złodziejach. Nie pomyślałabym o tym wcześniej. Zapamiętam też radę z jedzeniem! Bo co jak co, ale będąc we Włoszech trzeba spróbować ich kuchni :)

  5. ~Jo · 25 czerwca 2014 Odpowiedz

    Mnie we Włoszech najbardziej urzeka kuchnia. Ich jedzenie jest tak niesamowicie proste, ale jakość składników jest tak wysoka, że sam makaron z ziołami i oliwą jest w stanie wzbudzić moje najgorętsze uczucia!

  6. ~N. · 25 czerwca 2014 Odpowiedz

    Jestem tak zachwycona pomysłem na skonstruowanie wpisu, że przeczytałam go dwa razy! Pomyślę o szwedzkim „dekalogu”, może niekoniecznie wakacyjnym, ale pomysł niezwykle inspirujący. No i Włochy nagle wydały mi się takie fascynujące ;)

  7. ~Ania · 1 lipca 2014 Odpowiedz

    Zupełnie jak i mnie.:) Fascynujące państwo, ludzie, język, jedzenie. Nic tylko znaleźć chwilę i wyskoczyć do Włoch, oderwać się od codzienności.:)

  8. ~Laura · 23 sierpnia 2014 Odpowiedz

    Włochy to piękny kraj,trudno w niego nie wsiąknąć :)

  9. ~toja2123 · 25 października 2014 Odpowiedz

    Witam, bardzo mi się podoba akcja „80 blogów”, w jaki sposób można się przyłączyć?

Zostaw odpowiedź