Biblia opowiedziana obrazami cz. II

Ciekawa jestem, czy pamiętacie część pierwszą z dość jak na mnie ambitnej serii o włoskim malarstwie? Mam nadzieję, że tak, bo ja jestem z tej serii szalenie dumna i zamierzam ją kontynuować. Poprzednio zatrzymałam się na historii Józefa i żony Putyfara, dziś pora na Mojżesza.

Jak zapewne wiecie, Mojżesz urodził się w niezbyt sprzyjającym momencie: kiedy faraon rozkazał zabijać wszystkich nowonarodzonych chłopców, aby osłabić w ten sposób siłę narodu Izraela. Matka Mojżesza była jednak kobietą mądrą i bardzo chciała ocalić synka, włożyła zatem noworodka do koszyka i wrzuciła do Nilu, rzeka zaś spokojnie poniosła koszyk dalej. Na dziwne znalezisko natrafiła sama siostra faraona i zdecydowała się zaopiekować chłopcem. Historia ta jest dość znana, nie wszyscy może jednak wiedzą, że jedna ze służących zaofiarowała się, iż znajdzie dla Mojżesza mamkę i traf chciał, że znalazła właśnie rodzoną matkę chłopca! W ten sposób przyszły prorok wychował się bezpiecznie we własnej rodzinie.

Wzruszający moment znalezienia koszyka z dzieckiem wśród trzcin uwiecznił m. in. Orazio Gentileschi na przepięknym obrazie „Mose salvato dalle acque”: widać na nim grupkę kobiet, które pochylają się nad koszykiem, trzymanym przez jedną z nich. Egipska księżniczka ma na sobie jasną, bogatą suknię i wskazuje dłonią na maleństwo, leżące w koszyku.

zdjecie 1orazio gentileschi znalezienie mojzesza

Gdy Mojżesz dorósł, wrócił na dwór faraona, do kobiety, która go ocaliła od śmierci. Szybko jednak musiał stamtąd uciekać: zabił Egipcjanina, który okrutnie bił Hebrajczyka, więc aby uniknąć kary, schronił się w kraju Madianitów i został pasterzem. Pewnego dnia, prowadząc swoje owce, dotarł aż do góry Horeb, gdzie zobaczył dziwny, płonący krzak: tak objawił mu się Bóg, który nakazał mu uwolnienie narodu Izraela z niewoli faraona. Tę scenę możemy oglądać na przykład na obrazie Domenico Feti „Mose davanti all’arbusto in fiamme”, mrocznym barokowym dziele, w którym uwaga patrzącego koncentruje się na osobie Mojżesza, na jego zdumionej, brodatej twarzy, na jego umięśnionych rękach i mocarnych nogach. Kompozycję rozświetlają nieco rogi obrazu: na jednym widzimy gorejący krzew, a na drugim głowę owcy, co ma wskazywać na ówczesną profesję przyszłego proroka. Autor, Domenico Feti, jest dość ciekawym artystą, kojarzonym głównie z rodziną Gonzagów i z miastem Mantova (pol.Mantua), choć w końcowym okresie życia przeniósł się do Wenecji.

zdjecie 2_mojzesz przed plonacych krzewem

Mojżesz spełnił wolę Boga i wrócił do Egiptu, lecz apele jego i jego brata Aarona, aby faraon uwolnił lud Izraela, nie skończyły się powodzeniem. Wobec tego Bóg zesłał na Egipt dziesięć plag: woda w Nilu zamieniła się w krew, ze wszystkich wód powychodziły żaby, proch zmienił się w komary, potem kraj zaatakowała chmary much, poginęło bydło, spadł grad, nastała ciemność… aż wreszcie zmarli pierworodni synowie we wszystkich rodzinach egipskich, także w rodzinie faraona. I wtedy władca pozwolił Hebrajczykom opuścić Egipt.

Co ciekawe, sztuka włoska niechętnie podejmuje temat akurat plag egipskich. O ile można znaleźć setki dzieł poświęconych wyłowieniu Mojżesza z Nilu czy przejścia przez Morze Czerwone, o tyle dopiero bardzo długie poszukiwania pomogły mi znaleźć jakiś obraz pokazujący plagi. Dzieło Ercole Pignatelliego, artysty urodzonego w 1935 roku. Nasycony kolorem obraz, ciekawie pokazujący kontrast między wielkością dłoni Boga zamieniającą kij w węża a wielkością Egipcjan, nosi tytuł „Le piaghe di Egitto. La prima” i jest zdecydowanie powiewem nowości wśród prezentowanych tu dzieł.

3

Cóż zaś Mojżesz? Spakował manatki i swój lud i udał się do Ziemi Obiecanej, a za nim wojska faraona, który postanowił nie dopuścić do wyjścia Hebrajczyków z Egiptu. Egipcjanie dopadli lud Mojżesza u brzegów Morza Czerwonego, jednak wystarczyło, by Mojżesz podniósł rękę, a Bóg rozdzielił wody morza i pozwolił przejść Hebrajczykom na drugi brzeg. Gdy jednak na przejściu stanęli Egipcjanie, Morze Czerwone ponownie się połączyło, a wojska faraona zatonęły.

zdjecie 4Andrea-Previtali sommersione

Ten motyw pojawia się często w sztuce włoskiej i warto przywołać co najmniej dwa wybitne dzieła, obrazujące historię przejścia przez Morze Czerwone. Obraz „Sommersione di Faraone nel Mar Rosso”, autorstwa Andrei Previtali, to monumentalne, utrzymane w dość ciemnych barwach dzieło epoki renesansu (można je dzisiaj oglądać w Gallerie dell’Accademia w Wenecji). Widać na nim tłum ludzi i fale morskie, które pochłonęły Egipcjan. W zupełnie inny sposób przedstawione jest to samo zdarzenie przez artystę młodszego o pięć wieków, Aligi Sassu: obraz, namalowany w 1984 roku, przedstawia głównie siłę żywiołu, morskie fale, w których dopiero po chwili widać kształty zatopionych koni. Dwie plamy czerwieni: jedna przedstawiająca konia, a druga człowieka, przecinają łagodną, błękitno – białą tonację obrazu.

zdjecie 5 aligi sassu

Jedna historia, a dwa tak diametralnie różne sposoby jej uchwycenia.

Historia Mojżesza bynajmniej się na tym nie kończy, ale dzisiejszy wpis – owszem. Na drugą część opowieści o wielkim proroku przyjdzie czas już wkrótce.

 

Źródła:
raz i dwa.

Aleksandra: kompletnie zwariowana na punkcie Włoch, włoskiego i wszystkiego, co się z włoskim łączy.

5 komentarzy

  1. ~Justyna - blog o Francji · 29 czerwca 2014 Odpowiedz

    Już podoba mi się ten cykl :) Nie jestem specem od malarstwa, ale lubię czytać o obrazach a potem im się przyglądać.

  2. ~Katarzyna · 30 czerwca 2014 Odpowiedz

    Mogę powtórzyć opinię z pierwszej części. I tak dalej, łącznie z księgami niekanonicznymi i apokryfami, aż do Apokalipsy! :)

    • ~Janusz Myzik · 30 czerwca 2014 Odpowiedz

      Popieram! Choć założę się, że taka Księga Kapłańska na przykład nie zainspirowała tylu artystów co Księga Rodzaju czy Wyjścia. Ale może Ola coś wyszpera :)

      • aleksandra.sowinska · 30 czerwca 2014 Odpowiedz

        Teraz mi daliście wyzwanie! Może coś wyszperam :) Ale na razie jeszcze nie skończyłam z Mojżeszem, a wyobrażacie sobie, jak trudno zrobić selekcję dzieł dotyczących życia Jezusa? ;)

  3. ~Ania · 1 lipca 2014 Odpowiedz

    Włoskie malarstwo jest przepiękne więc i cały cykl wspaniały.:)
    Nota bene ten ostatni obraz jest niesamowity. Zupełnie jakby rysowany ręką dziecka, a niesie przesłanie wręcz nie do opisania.
    Urzekło mnie też dzieło Ercole Pignatelliego. Cudowne nasycenie barw.

Zostaw odpowiedź