Prawdziwa Królowa Sycylii

Unosząca się w powietrzu atmosfera wakacji skłoniła mnie do powspominania moich włoskich wakacji, w szczególności tych najpiękniejszych, spędzonych na Sycylii. Pojechałam na zaproszenie mojej przyjaciółki, Teresy, która jest Prawdziwą Sycylijką, i spędziłam cudowny tydzień.  Ale to, co wspominam najmocniej, to wcale nie uroda wyspy ani morza, ani nie upał, ani nawet nie jedzenie. Nie. Na Sycylii rządzi Etna.

etna 1Widok z mojego okna po zachodzie słońca.

Etna to dość sporych rozmiarów wulkan, położony o rzut lawą od Katanii, jednego z największych miast na wschodnim wybrzeżu wyspy. Według greckich mitów, w jej wnętrzu znajduje się kuźnia Hefajstosa i chociaż osobiście go nie spotkałam, to skłonna jestem twierdzić, że coś w tym jest.  Etna jest bowiem niesłychanie kapryśna.

Planując podróż, martwiłam się nieco, co będzie, jeśli Etna znienacka zapragnie wybuchnąć akurat wtedy, kiedy ja będę w drodze i jeśli zamkną lotnisko w Katanii? Medialne doniesienia o dymach z głębi wulkanu mocno mnie stresowały , ale podróż przeminęła bezproblemowo i bardzo z siebie zadowolona dotarłam wprost do domu Tere i tu uświadomiłam sobie mały drobiazg:  skoro Tere mieszka niedaleko lotniska, to znaczy, że mieszka też blisko wulkanu. C z y n n e g o.

etna 2Widok z mojego okna po wschodzie słońca.

W istocie. Mieszka blisko. Mieszka tak blisko, że doprawdy  trudno jest mieszkać bliżej, okna mojej sypialni wychodziły na małą uliczkę, skwerek i na Etnę. Która naprawdę wtedy bardzo mocno kaprysiła: z jej ponurej głębi wydobywały się kłęby czarnego dymu, co robiło takie wrażenie, jakby zaraz miała się powtórzyć  historia z Pompei, tylko z udziałem Etny zamiast Wezuwiusza.

- Tere – zapytałam w panice – a ona nie wybuchnie?

- Ona? – zdziwiła się Tere – dlaczego ma wybuchnąć?

- No bo dymi – wyjaśniłam.

Na to wybuchła Tere – na szczęście tylko śmiechem.

- Non ti preoccupare, ona tak tylko żartuje, tak naprawdę wcale nie jest niebezpieczna. A nawet gdyby coś,  to jesteśmy przecież daleko.

etna 3Etna nocą, zdjęcie robione z samochodu na trasie do Giarre. Ta czerwona plama to lawa.

Cóż, daleko od Etny to ja jestem w moim domu w Łodzi albo w apartamentach Vittoria w centrum Rzymu. Parę kilometrów nie zgadza się z moim pojęciem słowa „daleko”, w końcu  co to jest parę kilometrów dla strumienia lawy? Na to Tere kazała mi przestać panikować i iść spać. A kiedy już byłam w łóżeczku, zapukała jeszcze do mojego pokoju i powiedziała:

- Aha, wiesz co, Ale…

- Co?

- Jakby coś tak wiesz… huknęło w nocy, to się nie bój, to tylko Etna. A jakby się meble zatrzęsły, to się po prostu schowaj pod łóżko.

Od tego momentu Etna stała się elementem codziennym mojego pobytu na Sycylii. Była ciągle i wszędzie. Była pierwszym, co widziałam, odsuwając rano żaluzje i ostatnim przed snem, kiedy żaluzje zasuwałam. Była widoczna z okiem i balkonów mieszkań wszystkich krewnych i znajomych, do których zostałam zabrana. Kiedy wylegiwaliśmy się na plaży z ciocią Leti i jej rodziną,  Etna górowała nad nami, a słup dymu przysłaniał kawał bezchmurnego nieba.  Gdy jechaliśmy wieczorem do Katanii albo do Taorminy, w ciemności widać było czerwone smugi: fale lawy wydobywające się z ciemnego masywu wulkanu.  Gdziekolwiek się ruszyliśmy, drogi, samochody i wszelkie płaskie powierzchnie pokryte były grubą warstwą drobniutkich kamyczków wyplutych przez Etnę. Wszystkim napotkanym Sycylijczykom zadawałam jedno pytanie: nie boicie się? Odpowiedź była zawsze taka sama: non ti preoccupare, Lei solo scherza, La signora Etna solo sta scherzando (Nie martw się, Ona tylko żartuje, Pani Etna tylko żartuje). Właśnie tak na nią mówili, la signora, Pani Etna, jakby to miała być forma grzecznościowa wobec ogromnego wulkanu, który w każdej chwili może wybuchnąć : oni ją zaklinali, mówiąc Pani Etna, nasza Pani Etna…

etna 4Moja dłoń na tle kamyczków wyrzuconych przez Etnę wprost na taras u cioci Carmeli, ciotki Teresy. 

Etna fascynuje, Etna czaruje, Etna króluje. Najprawdziwsza królowa Sycylii to właśnie Ona. Przez cały pobyt nie mogłam od niej oczu oderwać, fascynowała mnie i przyciągała. Ale jednak oddaliłam się z odrobiną ulgi. I teraz kiedy media podają, że Etna dymi albo że szykuje się wybuch, ja, bezpieczna w moim rodzinnym mieście, mówię sobie jak Sycylijczycy:  Ona tylko żartuje, Pani Etna tylko żartuje…

Jeśli chcecie obejrzeć Etnę w akcji, zapraszam tutaj [KLIK]: popisy Etny nocą (maj 2011! Ja byłam na Sycylii w sierpniu  2011)

Tu [KLIK] akcja z lutego.

Spektakl Etny z kwietnia  [KLIK] 2013 (tym razem w dzień) trwał godzinę i był dwunastym występem wulkanu od początku 2013 roku, co daje średnio 3 przedstawienia na miesiąc. Nadgorliwa!

 

etna 5Pożegnanie z Etną: wulkan z okien samolotu zaraz po wystartowaniu.

Aleksandra: kompletnie zwariowana na punkcie Włoch, włoskiego i wszystkiego, co się z włoskim łączy.

1 komentarz

  1. ~Ania z Primo · 18 lipca 2014 Odpowiedz

    Wciągnęła mnie ta historia…! I Pani E. podobnie, aczkolwiek wolę ją na filmie niż na żywo, zwłaszcza ostatnio.

Zostaw odpowiedź