Jammo, jammo, czyli muzycznie o Wezuwiuszu

Dzisiaj, moi Drodzy, porozmawiamy na temat czegoś , co na moim blogu pojawia się rzadko, a co stanowi bardzo istotną część życia tak mojego, jak i pewnie większości z Was. O MUZYCE. Ale nie o muzyce tak w ogóle, chociaż  na temat włoskiej muzyki mam swoje wyrobione zdanie (które zamyka w prostym okrzyku Viva Jovanotti). Dzisiaj opowiem Wam historię jednego utworu, który zapewne większość z Was słyszała, ale zapewne mniejszość potrafiłaby podać tytuł. Mowa o słynnej piosence neapolitańskiej „Funiculì funiculà”.  Posłuchajcie klasycznego wykonania mistrza Pavarottiego:



Znane jakby, prawda? A w dodatku jak wpada w ucho!

funiculi1

„Funiculì funiculà” powstała rzecz oczywista w Neapolu, w 1880 roku z okazji niezwykłej: z okazji wybudowania kolejki prowadzącej na szczyt Wezuwiusza. Kolejka po włosku to „la funicolare” i stąd właśnie tytuł utworu, napisanego przez Giuseppe Turco (zwanego też Peppino) i skompowanego przez Luigiego Denza. Stworzona w dialekcie neapolitańskim piosenka (jak bardzo ten dialekt  różni się od włoskiego, możecie zobaczyć sami, porównując wersję oryginalną i tłumaczenie włoskie), opowiada o tym, jak cudownie jest pojechać kolejką na szczyt Wezuwiusza, z ziemi w górę, i podziwiać widoki oraz niebo. Cały utwór ma charakter reklamowy i zachęcający: jazda, wsiadaj do kolejki i jedź! Stąd zresztą ten słynny okrzyk „jammo!”, po włosku „andiamo”, czyli „jedziemy!”.

funiculare 2 (z wiki)

Piosenka została odśpiewana po raz pierwszy na feście w Piedigrotta, dzielnicy Neapolu, i odniosła oszałamiający sukces. Śpiewały ją największe sławy, począwszy od wspomnianego już Pavarottiego poprzez Andreę Boccelliego… (to chyba moja ulubiona wersja)



…i trzech wybitnych tenorów…



.. aż do wersji  quasi –polskiej,  Anny German (zdecydowanie do tej piosenki pasują mi głosy męskie)



No tak, to takie klasyczne wykonania, na wielkich scenach, we frakach i z orkiestrą. Ale „Funiculì funiculà” może być też wykonana w innych warunkach i tu stanowczo zalecam obejrzenie tego filmiku, nawet jeśli ominęliście poprzednie. Jest to bowiem video i wykonanie absolutnie niestandardowe – zwróćcie uwagę na panią z rybą :D



No i uwaga – po przeczytaniu tej notki i po wysłuchaniu „Funiculì funiculà” będziecie ten utwór śpiewać przez cały dzień. Gwarantuję Wam to.

Źródłem jest http://www.vesuvioinrete.it/funicolare/funicolare_funiculi.htm

oraz moje własne, osobiste notatki z wykładu na kursie językowym w Gargnano.

 

 

 

 

 

 

Aleksandra: kompletnie zwariowana na punkcie Włoch, włoskiego i wszystkiego, co się z włoskim łączy.

8 komentarzy

  1. ~Ula · 12 sierpnia 2014 Odpowiedz

    I ten nieodłączny symbol naszych czasów na ostatnim filmiku – uniesione telefony i nagrywanie wszystkiego ;)

  2. ~Diana Korzeb · 12 sierpnia 2014 Odpowiedz

    W pierwszym odruchu (zanim doczytałam tekst) myślałam, że to włoska wersja jednej z piosenek z musicalu „Upiór w Operze” ;P. Bardzo lubię jak muzyka poważna jest wplatana w życie codzienne i jestem też wielką fanką Flash Mobów i kreatywnych reklam, dzięki Tobie będę teraz oczywiście cały wieczór podśpiewywać „jammo!” ;)

  3. ~Ania · 12 sierpnia 2014 Odpowiedz

    Co prawda piosenka nie wpadła mi w ucho i na pewno nie będę śpiewać jej przez całą noc, ale pani z rybą przednia.;) Ten pietyzm, to podanie i wykonanie – cudo.;)

  4. ~Janusz Myzik · 13 sierpnia 2014 Odpowiedz

    Przyznam się, że nie znałem tej piosenki, ale rzeczywiście wpada w ucho. Poza tym kojarzy mi się z Verdim, a zawsze go lubiłem :)

  5. ~Ania z Primo · 13 sierpnia 2014 Odpowiedz

    Świetny wpis! Po trzecim filmiku od tego rytmu nie umiem się odpędzić ;)
    Za 2 miesiące będę na Wezuwiuszu, na pewno wspomnę tam o Tobie!
    A sama muzyka jest idealna, gdy czasu nie starczy na pubudzającą kawę.

Odpowiedz na „~Ania z PrimoAnuluj komentarz