Pejzaż sentymentalny, cytrynowy

Gargnano to malutkie miasteczko położone w Lombardii, w prowincji Brescia, na zboczach gór wznoszących się nad Jeziorem Garda. Port pełen białych łodzi i żaglówek, kilkanaście krętych, brukowanych uliczek, dwa place, kostki domów w jasnych, pastelowych kolorach przeciętych brązowymi, błyszczącymi okiennicami. Śliczne, bezpretensjonalne miasteczko jest dzisiaj mekką dla turystów niemieckich i austriackich oraz dla studentów języka włoskiego z całego świata.

port w gargnano

Gargnano szczególnie upodobał sobie Benito Mussolini, który w tych właśnie rejonach usiłował odbudować swoją upadającą potęgę pod koniec czasów faszystowskich. W istocie miał swoją siedzibę w pobliskim Salò, piętnaście kilometrów od Gargnano, ale to właśnie w tym miasteczku spędzał wolne chwile w przepięknym, luksusowym Palazzo Feltrinelli – do dzisiaj można zobaczyć (jeśli się wejdzie w układy z osobami przebywającymi w Palazzo) jego dawne apartamenty: sypialnię z widokiem na jezioro, zachowaną w całości łazienkę oraz duży, mroczny salon, w którym Duce przyjmował interesantów.

palazzo feltrinelli 1

palazzo 2

Dzisiaj Gargnano stara się zatrzeć ślady ponurej obecności Mussoliniego: w Palazzo Feltrinelli Università degli Studi di Milano organizuje zjazdy, konferencje i letnie kursy językowe dla ludzi z całego świata.

palazzo feltrinelli

palazzo 3

palazzi

Opiekuńczy duch rodziny Feltrinelli unosi się miasteczkiem do dziś. Centralny plac Gargnano nosi nazwę Piazza Feltrinelli; idąc dalej w stronę Riva del Garda zobaczymy Palazzo Feltrinelli, później wreszcie Villa Feltrinelli: luksusowy wielogwiazdkowy hotel, w którym chętnie zatrzymują się gwiazdy i bogacze, głównie rosyjscy oligarchowie. Jeśli usłyszymy nad jeziorem warkot helikoptera, możemy być pewni, że do Villi Feltrinelli przylecieli nowi goście, zabrani hotelowym helikopterem z lotniska w Weronie. Bogata jest sama rodzina Feltrinelli, wywodząca się z Gargnano, obecnie mieszkająca w Mediolanie: wzbogacili się na handlu drewnem, a w latach pięćdziesiątych założyli dom wydawniczy i sieć księgarni. Charakterystyczne czerwone szyldy z napisem Feltrinelli zobaczymy w każdym większym włoskim mieście.

villa feltrinelli

Kiedy udamy się na wycieczkę łodzią wzdłuż wybrzeży Gargnano, naszą uwagę zwrócą dziwne konstrukcje przecinające krajobraz miasteczka i jego okolic: ogromne betonowe słupy, wnoszące się w równych rzędach i opadające niekiedy aż do wód jeziora. To limonaia, dawne sady, w których kiedyś uprawiano cytryny. Pierwszą limonaię utworzyli tu franciszkanie, oni też przywieźli do Gargnano metody hodowli cytryn.

opuszczona limonaiaPrzez całe lata było to jedno z głównych źródeł dochodu dla  miasteczka, choć stosunkowo chłodny klimat nie ułatwiał sprawy: w istocie Gargnano było kiedyś najbardziej wysuniętym na północ punktem Włoch, w którym uprawiano cytryny. Dziś nie opłaca się już hodować cytryn, znacznie taniej jest importować je z Sycylii: limonaie stoją opuszczone, zostały po nich tylko betonowe kolumny i tu i ówdzie zdziczałe cytrynowe drzewka. Zostały tylko dwie limonaie, w których uprawia się owoce zgodnie z metodami franciszkanów: latem trzeba cytryny nawadniać, a od jesieni do wiosny chronić przed chłodem.

limonaia 4

limonaia 3

limonaia 1

Właściciele codziennie nad ranem sprawdzają temperaturę: gdy robi się zimno, trzeba rozpiąć nad sadem ogromny dach, żeby drzewka nie zamarzły. W limonaiach można do dzisiaj kupić produkty wyrabiane na miejscu: cytrynowe kremy, nalewki, absolutnie fantastyczne złociste konfitury i marmolady, wreszcie przepyszne limoncello o smaku jedynym w swoim rodzaju. Cytryny stanowią element krajobrazu Gargnano: opuszczone limonaie, cytrynowe drzewka na ulicach, klub o nazwie Giallo Limone.

Jeśli nie byliście jeszcze w Gargnano, zazdroszczę Wam: tyle jeszcze wspaniałości przed Wami do odkrycia!

limonaia 5

PS. Wszystkie opublikowane zdjęcia są autorstwa mojej drogiej przyjaciółki Dolores Menor. Grazie Loli!

Aleksandra: kompletnie zwariowana na punkcie Włoch, włoskiego i wszystkiego, co się z włoskim łączy.

1 komentarz

  1. ~Ania · 17 września 2014 Odpowiedz

    Ależ cudowne przetwory… Żeby tak mieć choć słoiczek czy buteleczkę…

Zostaw odpowiedź